Operacja

Przed salą operacyjną pielęgniarka anestezjologiczna poprosiła, żebym na chwilę usiadła na krześle i poczekała. Byłam zasłonięta kotarą. I wtedy gdy pozostałam na chwilę sama puściło… Nie byłam w stanie powstrzymać łez. Nie szlochałam, nie wydawałam z siebie żadnego dźwięku tylko łzy płynęły i płynęły…  Weszła do mnie anastajolog, popatrzyła i poprosiła abym weszła. Położyłam się na stole operacyjnym. Pani doktor nakładając mi maskę powiedziała, że to nie jest jeszcze lek usypiający ale już mogę zacząć czuć się dziwnie. I faktycznie parę oddechów a ja poczułam się jak na dobrej imprezie ;) Zaczęło mi się kręcić w głowie i coraz trudniej mi się oddychało. Miałam wrażenie, że zaraz się uduszę ale lekarka uspokoiła mnie, że wszystko jest w normie. Zamknęłam oczy, bo nic już nie  stało na swoim miejscu tylko wszystko wirowało dookoła mnie. Ostatnie co pamiętam to słowa lekarki, ze teraz lek usypiający.

Jak tylko się obudziłam spojrzałam na lekarkę i powiedziałam eeee przerwaliście mi taką ciekawą dyskusję. Śniło mi się, że rozmawiałam na tematy społeczno-polityczne i właśnie miałam wypowiedzieć bardzo ważną i mądrą kwestię. Wszyscy w pomieszczeniu zaczęli się śmiać. W sumie trochę się im nie dziwię ;) Jednak gdy wróciła mi świadomość zapytałam się tylko cicho czy jest pierś? Lekarka twierdząco pokiwała głową. Poczułam niesamowitą ulgę i zaczęłam się śmiać. I wtedy przypomniało mi się, że w zgodzie na operację napisałam słowo bez zastrzeżeń przez 2 rz. Gdy pielęgniarki wiozły mnie z powrotem na oddział próbowałam wynegocjować, by najlepiej natychmiast dały mi formularz bo wstyd jak nie wiem i muszę to koniecznie poprawić. Hahaha nie ma to jak zajmować się tak „ważną” sprawą tuż po operacji ;)

Po operacji nie mogłam zasnąć i byłam tak nakręcona, że ciężko było mi uleżeć. Przyszedł lekarz i nie mógł uwierzyć, że cały czas się śmieję. Powiedział, że oprócz guza i wartownika wyciął jeszcze jeden węzeł chłonny. Śródoperacyjne badanie patomorfologiczne wyszło dobrze i można było zostawić pierś ale tak naprawdę dopiero po badaniu histopatologicznym będzie wiadomo co dalej, bo jeżeli znajdą chociaż jedną komórkę nowotworową, która została konieczna będzie kolejna operacja, w której trzeba będzie usunąć pierś. Dodatkowo jak będą wyniki będzie można dobrać dalsze leczenie.

Byłam strasznie obolała, w sumie to dopiero po trzech tygodniach od operacji mogłam położyć się na lewym boku, a po półtora miesiąca na brzuchu. Dostałam kilka kroplówek z lekiem przeciwbólowym ale nie przeszkodziło to mojej koleżance pomalować mi paznokci już 30 min po operacji ;) Na drugi dzień rano dostałam śniadanie do łóżka ale po nim już nie wytrzymałam  i pojechałam na dół do automatu po kawę ;) Pielęgniarka przydzieliła mi bardzo „elegancką torebkę”, do której wkładałam moje dwie butelki od drenów (jeden dren wychodził z pachy a drugi z piersi). Torebka była powodem niezliczonych śmiechów moich bliskich a także komicznych sytuacji typu: wchodzę do restauracji na obiad, wieszam torebkę na krześle i idę po  jedzenie. Nagle ups coś mnie ciągnie i boli… No tak tą torebkę należy nosić zawsze przy sobie ;)

Pobyt w szpitalu minął mi błyskawicznie. Byłam tam 6 dni ale codziennie przyjeżdżali do mnie bliscy z Trójmiasta :) Spędzali ze mną całe dnie :) Naprawdę cudownie mieć takich ludzi wokół siebie. Daje to niesamowitą siłę! Jestem szczęściarą, że mam takich rodziców, rodzinę i przyjaciół! :)